Dzika przyroda, długa i burzliwa historia, monumentalna architektura, a także ponad 1000 zamków i dworów stanowi scenę dla estońskich legend, pradawnych wierzeń oraz nierozwiązanych tajemnic.

Mury domów tallińskiego Starego Miasta pamiętają średniowiecze i wydarzenia z nim związane. A wiele się wówczas działo: dziewice palono żywcem, duchowni miewali przygody z siłami nieczystymi, duchy straszyły w zamkach, a tajemniczy bohaterowie nieraz ratowali miasto.

Najgłośniejsze wydarzenia, w tym tortury i egzekucje, odbywały się na Rynku Starego Miasta. Na samym środku placu, dużym, okrągłym kamieniem zaznaczono miejsce, gdzie stał pręgierz. To tutaj złoczyńcy wystawieni byli na potępienie ze strony mieszkańców Tallina. Mieli czego się obawiać – w ciągu kilku dni nie jeden kamień, jajko czy zgniły owoc lądował na ich głowach.

Tak wyglądała rzeczywistość. Czasem różne zdarzenia rodziły legendy i ich bohaterów. Jednym z nich jest Dziadek z Jeziora Ülemiste, który co roku wychodzi ze swojego domu, aby spytać czy budowa Tallina została już ukończona. Koniecznie trzeba wtedy odpowiedzieć, że nie i że jeszcze wiele pozostało do zrobienia. W przeciwnym razie, miasto zostanie zalane wodami jego jeziora.

Zwiedzając Tallin, dowiesz się wielu ciekawych rzeczy. Kto był budowniczym kościoła św. Olafa? Co łączy Grubą Małgorzatę i Długiego Hermana? Kogo można zobaczyć na schodach starej szkoły im. Gustawa Adolfa? Kto bronił w średniowieczu miasta? Flaga, którego kraju spadła z nieba właśnie w Tallinie? Gdzie diabeł miał swoje wesele? Gdzie mieszkają Trzy Siostry? To tylko część pytań, na które znajdziesz odpowiedzi w stolicy Estonii.

Czasem legendy wcale nie potrzebują całych wieków, aby zyskać rozgłos. W Tallinie, jak w wielu miastach na całym świecie, stale rodzą się mity miejskie. Często inspirowane są absurdami, z którymi mieszkańcy stykali się w okresie okupacji sowieckiej. Niektórzy mówią, że Pomnik Maarjamäe to nic innego jak grób Pinokia, inni nazywają go „snem impotenta”. Rozrzucone w pobliżu monumentu betonowe instalacje przez gości z Finlandii określane są mostem do Helsinek. Wyobraźnię pobudzały również działania służb radzieckich. Dawna siedziba NKWD/KGB nazywana była największym budynkiem świata, bo rozciągał się od Estonii aż po Syberię. Określenie to wzięło się od przesłuchań, które kończyły się zesłaniami.

Tallin nie jest jedynym estońskim miastem, w którym straszą duchy. W nadmorskim Haapsalu ukazuje się Biała Dama. Jest to duch dziewczyny nieszczęśliwie zakochanej w księdzu miejscowego kościoła. Szukając swojej miłości, ukazuje się w oknie miejscowego zamku. W Tartu natomiast o dobre nastroje wśród braci studenckiej dba Duch Tartu. Świetnie mu to idzie, bo motto miejscowości to „Miasto dobrych myśli”.

W Estonii mieszka również diabeł i czarownice. Diabeł swój dom ma w jaskini Tori Põrgu, co znaczy Piekło Tori. Czarownice natomiast co roku na wiosnę dają o sobie znać w Tuhala. Kiedy zaczynają czarować w ich Studni Czarownic (nõiakaev) woda kipi i sama się wylewa.